Dawno nic nie pisałam. Było to spowodowane, tym ze wyjechałam na wakacje do innego kraju. Ostatnio coś dziwnego się stało... Zanim wyjechałam moim największym celem było pogadanie z najlepszym przyjacielem, którego dawno nie widziałam. Miał on ostatnio poważne problemy i zależało mi bardzo by mógł mi o nich ponarzekać. Sama miałam mu wiele do powiedzenia. Niestety los dał mi w kość. Nie zdążyłam... Wyjechałam... Wrócę dopiero 28 Sierpnia... Miesiąc MIESIĄC! NIE DAM RADY! To jest takie przykre kiedy rozmowa ja za poważna na smsy i kiedy dzieli cie od danej osoby tysiące kilometrów i możesz pogadać dopiero za miesiąc. A to jest sprawa na teraz a nie na potem...
Dręczy mnie to w środku... Dręczy mnie to do tego stopnia, że codziennie mam dziwne sny związane z nim. Mam takie wrażenie, że jedyne miejsce gdzie mogę się z nim kontaktować i gdzie mogę z nim przebywać to moje sny... (trochę naciagniete z filmu "Incepcja" uwielbiam ten film, jeden z moich ulubionych :D) dobra dobra... Odliczam dni... Przez niego nie mogę się skupić na wakacjach :) Tysiące kilometrów nie spowodują, że stracę nadzieje. Jeszcze go spotkam... Inna sprawa, że ja naprawdę za nim tęsknię.... Kocham go... Jest moim "bratem" ważne co jest tu i teraz. Potem się zobaczy jak to się potoczy.
Ps: Postaram się częściej pisać. Pomimo to, że nikt nie czyta moich postów jestem zadowolona, że mam tego bloga... Ochlonelam... Wygadalam się... Juz mi lepiej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz