Zdaje sobie sprawę, że dawno nie pisałam. Niestety taka już jestem... Biorę się za coś po czym to rzucam. Wiedziałam że będzie też tak z tą stroną... Ale dobra nieważne pora się ogarnąć.
Może powiem co się u mnie ostatnio działo. Możliwe iż nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale jestem bardzo towarzyską osobą. Każdy dzień spędzalam z "przyjaciółmi" choć jakiś miesiąc temu coś we mnie pękło. I straciłam z nimi kontakt... Żeby nie było nigdzie nie wyjechali :D. Poprostu mówiąc naprawdę ładnie miałam ich totalnie dosyć... Dlatego postanowiłam dać sobie chwilę spokoju, która się wydłużała i wydłużała... Zawsze jak wracałam z piekielnych zajęć, pedzilam jak najszybciej do domu i... I tyle. W domu nic nie robiłam. Trochę nauki, trochę tego , trochę tamtego... Ostatnimi czasy udało mi się rozwiązać mój konflikt emocjonalny z samą sobą i postanowiłam wrócić w utęsknione miejsce, które równie dobrze jestem w stanie nazwać ruderą. Ludzi których miałam za przyjaciół, coś jakby za pomocą magicznej różczki pozmieniało w kogoś kim nigdy nie byli. I kończy się na tym, że nadal nie wychodzę... Ta pierdolona tęsknota za czasami, które nie wrócą... Mam ochotę się cofnąć. Marzę o tym.. Chociaż na chwilę...
Tak wogole życzę wam wszystkiego najlepszego z okazji 2016 roku... Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że ten rok będzie nie udany. Sylwestra spędziłam bardzo miło akurat z przyjaciółkami, które są poza obszarem tego "zniszczenia". Równo o północy zaczęłam płakać. Czułam, że rok który był najlepszym rokiem w całym moim życiu właśnie się skończył i nigdy już nie wróci. Nie mam pojęcia czemu, ale strasznie się przywiązalam. Ten rok był magiczny. Ahh...
Już się wygadalam. W końcu do tego miał służyć ten blog. Cieszę się, że wróciłam brakowało mi tego... Pisania... Wyzalania się nawet nie wiem do kogo. Nie ważne kim jesteś to bardzo Ci dziękuję, że wogole chociaż przez przypadek się tu pojawiłes :")
Pozdrawiam,
Julka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz